Legia piąta, mistrz się oddala… Czy mistrzostwo już uciekło?


Legia Warszawa ponownie straciła punkty w PKO Ekstraklasie, czym jeszcze bardziej oddaliła się od pozycji lidera

2 kwietnia 2025 Legia piąta, mistrz się oddala… Czy mistrzostwo już uciekło?
Zbigniew Harazim / zbyszkofoto.pl

Sytuacja Legii Warszawa w PKO Ekstraklasie jest daleka od korzystnej. I to tak lekko mówiąc. Legia, której celem był powrót na mistrzowską ścieżkę, kompletnie zawiodła i po raz kolejny raczej na fotelu lidera sezonu nie skończy. Do końca rozgrywek pozostało osiem kolejek, a choć matematycznie Legia wciąż ma szanse, 14 punktów straty do pierwszego Rakowa, który nie rywalizuje już w europejskich pucharach – wydaje się niemożliwe do odrobienia. Sezon nie musi jednak być całkowicie stracony.


Udostępnij na Udostępnij na

Legia Warszawa nie jest w komfortowej sytuacji w lidze i – bądźmy szczerzy – nic już tego sezonu do końca nie uratuje. Na pewno podopieczni Goncalo Feio są jednak w stanie nieco go osłodzić. Wszystko dzięki pucharom, w których Legia dalej gra i spisuje się w nich nadzwyczaj dobrze. Przed nimi arcyważne mecze z Ruchem Chorzów i Chelsea.

Sezon stracony?

Legia, dla której głównym celem od początku sezonu było mistrzostwo, zdecydowanie zawiodła. Nie dziwi więc fakt, że kibice dość otwarcie okazują swoje niezadowolenie w mediach społecznościowych czy na stadionach. Czy sezon jest już stracony? PKO Ekstraklasa widziała wiele historii, jednak odrobienie tych wspomnianych wcześniej 14 punktów w ośmiu meczach wydaje się bardzo mało prawdopodobne… O ile nie wręcz nierealne. A terminarz nie pomaga. Górnik Zabrze, Jagiellonia Białystok, Lechia Gdańsk, GKS Katowice, Widzew Łódź, Lech Poznań, Cracovia, Stal Mielec. W tym więc aż pięć drużyn znajdujących się w topowej dziesiątce. Pomijamy mecze w Pucharze Polski czy w Lidze Konferencji Europy, które jeszcze mocniej zaburzają terminarz.

Nikt z nas – na czele z zawodnikami, trenerem i wszystkimi osobami w klubie – nie jest zadowolony z poziomu w PKO Ekstraklasie. To nam troszkę osładza sytuacja w Lidze Konferencji i to, że za chwilę będziemy mierzyli się z utytułowaną Chelsea. Marcin Herra, wiceprezes zarządzający Legii Warszawa, na łamach Canal+.

Czy sezon jest stracony? I tak, i nie. Należy zastanowić się przede wszystkim, czy w ogóle postrzegamy Legię jako kandydata do mistrzostwa. Z jednej strony – szanse na mistrzostwo są nikłe, ale z drugiej strony – teoretycznie Legia dalej walczy o potrójną koronę, a wygranie choćby dwóch z nich musielibyśmy traktować jako bardzo duży sukces. Ba, niektórzy powiedzą, że i jeden może w pewnym stopniu uratować te rozgrywki i sprawić, że po czasie będziemy wspominali ten skład z sezonu 2024/2025 z utęsknieniem.

Legia
Mateusz Kostrzewa / Legia Warszawa

Jakie podejście przyjąć?

Jak powinien podejść w takim razie do końcówki tego sezonu trener Legii, Goncalo Feio? Odpuścić PKO Ekstraklasę? Oprzeć się w pełni na Lidze Konferencji oraz Pucharze Polski? A może dalej balansować pomiędzy tymi rozgrywkami, jak do tej pory? Zapewne racjonalnym byłoby skupienie się na tych zaledwie kilku meczach pucharowych. Ale czy to się realnie wydarzy?

Trzeba zrozumieć całą sytuację, aby oceniać. Narracja z klubu nie ulega zmianie – nikt nie jest zadowolony, każdy ma świadomość, że Legia zawiodła… Jednak nikt nie mówi (co jest dla wizerunku Legii dość jasne) o jakimkolwiek odpuszczeniu PKO Ekstraklasy. Jak podchodzi do sprawy trener Goncalo Feio?

– Mistrzostwo nie zależy teraz od nas. Przed nami osiem meczów w lidze. Do każdego musimy przygotować się tak, aby wygrać. To zależy od nas. Jakim trenerem, jakim liderem bym był, gdybym powiedział, że już nic się tutaj nie będzie działo? Tak nie wygląda sport. Gramy na trzech frontach. W dwóch z nich walczymy o tytuły. W jednym z nich gramy w półfinale, w drugim w ćwierćfinale. Skala wyzwań jest duża, ale to jest sport. W lidze jesteśmy niezadowoleni z punktów. To jest związane z wieloma kwestiami. Wierzę w naszą pracę, w to, co robimy. Czy jesteśmy idealni? Nie, przed nami ogrom pracy. Ja, piłkarze, sztab – nie boimy się pracy. Niebawem sezon się kończy. Musimy zrobić wszystko, po to, aby naprawić wiele rzeczy do następnego sezonu. Goncalo Feio po meczu z Pogonią Szczecin (0:0)

Rotacja? Raczej nie

Trener wyraził w taki sposób wielki żal co do wyników w lidze, ale również wlał nadzieję w to, że sezon nie musi być jeszcze stracony. A czy realne, patrząc na dotychczasowe wybory Goncalo Feio, jest to, że nagle będzie dochodziło do rotacji? Raczej nie… Ale spójrzmy na liczby:

  • Na bramce panuje duża rotacja, ale właściwie jest to pewien wyjątek od reguły:
    • Tobiasz – 2055 min,
    • Kobylak – 1215 min,
    • Kovacević – 630 min.
  • Na lewej stronie obrony gra praktycznie tylko Ruben Vinagre, gdyż Patrykowi Kunowi Feio ewidentnie nie ufa:
    • Vinagre – 3117 min,
    • Kun – 616 min.
  • Prawa obrona jest okupowana niemal w pełni przez Pawła Wszołka:
    • Wszołek – 3464 min,
    • Olewiński – 6 min.
  • W środku obrony gra zamiennie tylko trójka defensorów: Steve Kapuadi, Radovan Pankov i Jan Ziółkowski. Ostatnio częściej do gry dopuszczany jest również Artur Jędrzejczyk:
    • Kapuadi – 2975 min,
    • Pankov – 2295 min,
    • Barcia (głównie na początku sezonu) – 1095 min,
    • Ziółkowski – 1034 min,
    • Jędrzejczyk – 962 min.
  • Jednak z przodu pojawia się ten sam problem, co w przypadku wcześniej wspomnianej defensywy – w ataku gra tylko Marc Gual (Illia Shkuryn jest na razie dość dużym niewypałem transferowym):
    • Gual – 2905 min,
    • Pozostali napastnicy – obecni i nieobecni w klubie (Kramer, Pekhart, Nsame, Alfarela, Majchrzak, Shkurin) – 2846 min.

Jakie wnioski? Feio dużo raczej nie rotuje i z jego perspektywy nierozsądnym wydaje się rotowanie, jeżeli chce on utrzymać swoją posadę, o którą pod koniec sezonu zdaje się, że gra. Koniec końców liczą się wyniki wszędzie i to z tych zero-jedynkowych statystyk będzie on rozliczany. Jeżeli Legia nawet zdobędzie Puchar Polski i przy tym powalczy jak równy z równym w dwumeczu z Chelsea, ale ucierpi na tym liga, w której Legia spadnie na przykład o trzy pozycje, zarząd może nie mieć litości. Dlatego raczej trener, myśląc również o swoim dobru, wyciśnie z zawodników, którym dotychczas najmocniej ufał, ostatnie krople potu – w każdym meczu.

Zbigniew Harazim

Czy lecisz z nami, Feio?

Niedawno nowym dyrektorem sportowym Legii Warszawa został Michał Żewłakow. Wrócił na to stanowisko po tym, jak w 2017 roku postanowiono się z nim w klubie rozstać. Zmiana na tym stanowisku oznacza jedno (tym bardziej znając temperament Żewakowa) – w klubie będą zmiany. Nowy dyrektor sportowy oznacza nowe zasady i nowe koncepcje na budowanie, mimo wszystko, zniszczonego, zaniedbanego w ostatnich latach zespołu. Skupiając się już na samych aspektach sportowych, Żewłakow stoi przed niełatwymi decyzjami, z czego na głównym planie jest dyskusja na temat wzbudzającego skrajne emocje, wcześniej wspominanego przez nas Goncalo Feio. Powinno się go zostawić czy nie? Czy obecny stan rzeczy jest jego winą? A jeżeli Michał Żewłakow będzie chciał go za wszelką cenę wymienić, kto mógłby go zastąpić?

– Czy ta przyszłość i wizja jest ze mną – to trzeba ustalić. Czy ta przyszłość i wizja jest beze mnie – trzeba to ustalić. To jest futbol. Do ostatniego dnia będę walczył, aby pozostawić Legię w jak najlepszej sytuacji. Będę współpracował na tyle, na ile Legia, Michał (Żewłakow), zarząd będą chcieli. Chcę, żeby ten klub był jak najlepszy. Najważniejsza jest instytucja. Najważniejszy jest klub. Każdy z nas jest człowiekiem. Każdy ma swoje życie, pracę. Dla indywidualności dobrze jest wiedzieć, czy twoja przyszłość będzie z Legią czy bez. Przede wszystkim, dla dobra Legii, to musi się stać. To nie jest do końca pytanie do mnie. Chciałem jednak odnieść się z szacunkiem, a nie unikać. Goncalo Feio po meczu z Pogonią Szczecin (0:0)

Czy zasłużył?

Goncalo Feio popełnił w tym sezonie kilka błędów, czasami podejmował niezrozumiałe decyzje lub zbyt szybko decydował się na odsunięcie jakiegoś piłkarza od składu. Nie wspominając już nawet o kontrowersjach z nim związanych… Trzeba jednak przy tym pamiętać, że dokonał również wielu dobrych rzeczy. Legia nie jest w tym sezonie idealna, ale mimo wszystko zalicza progress, a wyniki często Feio po prostu bronią. Tak samo robią zresztą piłkarze, wśród których każdy wypowiada się o nim nadzwyczaj pozytywnie.

– Mamy najlepszego trenera w PKO Ekstraklasie. Jest to szkoleniowiec, który ma ogromną jakość – Paweł Wszołek

– Najlepszy trener, z którym pracowałem? Goncalo Feio – Bartosz Kapustka

– Feio sprawił, że jestem lepszym piłkarzem – Ryoya Morishita

A to tylko niektóre wypowiedzi piłkarzy Legii na temat Goncalo Feio. Piłkarze raczej stoją za trenerem murem. Czy musi to coś oznaczać? Niekoniecznie, bo mogą ci zawodnicy wyolbrzymiać, aby przypodobać się trenerowi. Skoro jednak takie słowa padają to zakładamy, że raczej nikt z nich kompletnie nie zmyśla i faktycznie praca ta układa się przynajmniej dobrze. Choć jego styl bywa kontrowersyjny, a niektóre wypowiedzi populistyczne, nie sposób odmówić mu kompetencji.

Pod trenerem Legii rozwinęło się wielu zawodników, gdyż to właśnie pod nim gwiazdami drużyny zostali: elektryczny przed jego przyjściem Radovan Pankov, Steve Kapuadi, Jan Ziółkowski, odbudowany po przeciętnym okresie za Runjaicia Wszołek, Bartosz Kapustka (mimo ostatniej krytyki pod jego adresem), Marc Gual czy wreszcie Ryoya Morishita, który właściwie za jego zasługą dziś nie jest uznawany w Warszawie za flopa, a naprawdę dobry ruch transferowy.

Na koniec Feio należy docenić również za zaangażowanie w życie klubu. Nie wszystkie „jego transfery” się udały, jednak nie mamy wątpliwości, że część z nich to strzał w dziesiątkę (choćby Ruben Vinagre czy Maxi Oyedele). W jego działaniach, wbrew pozorom, widać zatem pomysł i jakąś logikę w budowie silnego zespołu.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze